czwartek, 27 czerwca 2013

Love , love....ciągle Love nowe.


Tyle jest słów , których nie powiem , które same więzną w gardle,
spokojnie czekam i tylko zwlekam , kiedy powiedzieć je będę mieć okazję.
Wielu z nich nie rozumiem , albo zrozumieć  zwyczajnie nie chcę,
inne z kolei tak jak te tutaj , które piszę dyktuje mi moje serce.
Czytając "serce", myślisz to miłość , może dla Ciebie na pewno nie dla mnie,
bo zawsze sądziłem ,że nie w słowach jest miłość ale w tym co głęboko jest na dnie.
Głęboko ukryte , co się dociera , wzbiera w nas by wydać kiedyś plony,
a nie szybkie romanse , burzliwe rozstania lub trwające chwilę love story.
Dowody miłości to nie z cukru wata , spacer w deszczu czy pokój w kwiatach,
wzniosłe słowa , lampka wina , kominek , koc i gorąca herbata...
To tylko dodatki a nie fundament , więc na tym nie można budować śmiało,
ale jeśli to wszystko to ma być miłość , to chyba jednak trochę za mało...
Czym w ogóle jest miłość? Pojęcie względne... ja już chyba nie wiem co to znaczy,
ale to chyba przynęta , z tego co pamiętam , bo zawsze gdzieś w niej jest jakiś haczyk.
Łatwo się złapać , łatwo usidlić ale trudno przemyśleć to na spokojnie,
bo chcesz się zatrzymać , ale się nie da , bo ktoś za żyłkę do siebie ciągnie.
Jak ty to odczuwasz nie wiem , to twoja własna kwestia podejścia,
ja nie umiem kochać , ale jak już pokocham , wypełnia to mój cały wszechświat.
Tak było kiedyś , nie wiem jak teraz , bo dawno nie miałem tego stanu ...przyznam,
ja kogoś zraniłem i ktoś mnie zranił i chyba dopiero zaczyna się to zabliźniać.
Wszędzie czuć miłość , chyba  że zgaszę tv , zamknę gazetę albo wyłączę radio,
co druga smętna dupa śpiewa ,że kocha i jak bardzo kocha i ,że musi powiedzieć to na głos,
inna z kolei nie powie jak masz ją kochać , albo żebyś szedł z Nią w stronę słońca,
jebie to kiczem , razi w uszy a stacje jak na złość grają to bez końca.
Smętna Gosia , Ewelina z castingu czy inna chuj warta bez polotu śpiewaczka,
macie pięć minut , cieszcie się sławą i ,że w ogóle wasz czas nastał.
Odcinam się ,bo szkoda nerwów , zresztą w sumie to nie jest mój problem,
napisałem o tym tylko dlatego , że nie skomentować tego nie mogłem.
Ale przez takie rzeczy wbijają sobie panienki do głowy -miłość ideał,
wzniosłe momenty , milion obietnic , księcia z bajki , co może chcesz żebym coś zaśpiewał?
Ja nie wyryję Ci nożem setki serc i "love Ciebie" na wszystkich drzewach,
bo to tandeta , ale zaufaj ambitniejszych rzeczy możesz po mnie się spodziewać.
Raz ,że szkoda drzewa a dwa po co mam wszystkim mówić jak to ja bardzo Cię kocham?
wolę wyszeptać Ci to do ucha , niż robić to zwyczajnie ot tak ...na pokaz.
Złap mnie za rękę , gdy czujesz potrzebę , a nie kiedy mijamy twoich znajomych,
i tak pewnie myślą o nas co chcą, tak samo jak ja myślę o nich.
Bo skoro mówisz "MY" to ja tu widzę tylko dwie osoby, chyba mam rację?
ale mniejsza o to , zróbmy lepiej coś razem... obejrzyjmy film? ugotujmy kolację?
Może wspólny spacer? Może to nam dobrze zrobi , porozmawiamy dłużej trochę
albo usiądźmy na łące popatrzmy w niebo i inspirujmy się tym obłokiem.
Nie wiem cokolwiek , oby razem , obym czuł twoją bliskość , nie musisz nic mówić,
albo chodźmy spać po prostu , bo kurwa chcę się obok Ciebie obudzić.
Ale nigdy nie zadawaj pytań typu:"Kochasz mnie?" , bo to znaczy ,że wątpisz,
albo nie jestem wystarczająco dobry , napisać Ci list i złożyć podpis?
Oznajmiający moje intencje , moje zamiary i moje podejście do sprawy,
co mam uwzględnić ,że jestem zazdrosny? i że z tej zazdrości mogę zabić?
Litości , błagam , mniej seriali, więcej rozumu i  rzeczywistości,
po to jest to wszystko tak skomplikowane ,żeby nie dało się tego uprościć.
To kwestia podejścia , wspólnego dotarcia i unikania nie potrzebnych zgrzytów,
bez sztucznych obietnic , pompy na siłę i wciskania zbędnego kitu.
Zejdźmy na ziemię , postarajmy się mocniej , bo na pewno jeszcze da się,
i zróbmy coś ,żeby sygnał zrozumienia , miał  nieograniczony zasięg.
Trzeba się dotrzeć , starać zrozumieć , ale też nie przystawać na wszystko,
umieć wybaczać , mówić przepraszać i nie przekreślać za jeden wyskok.
Tępić zdradę , nie być naiwnym i mieć ciągle otwarte oczy,
to może uda Ci się w tym nie utopić a jedynie tylko zamoczyć.
Różni są ludzie , z różnych podejściem , jedni szukają miłości inni tylko seksu,
ważne jest to co sam czujesz , a nie to co podpowiada ci facebook.
Widzę te zdjęcia smutnych panienek ,a pod spodem te smutne miłosne sentencje,
piszą to zakompleksieni single , bo nie wierzę ,że emanują szczęściem.
Smutna sprawa , każdy ma swoje , ja swoje żale wylewam na blogu,
ale sam nie wiem czy to coś daje , czy to tak naprawdę może w czymś pomóc.
Widzę ,że czas kończyć bo gubię wątek a nie chcę zepsuć całej myśli,
chyba spać pójdę , bo snu potrzebuję , może w końcu mi się coś przyśni.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Milion pięknych słów... pełnych obłudy.


Często ktoś mnie pyta , jakie mam zdanie na temat ludzi,
szczerze? to śliski temat i łatwo się nim pobrudzić 
i utknąć w tym bagnie i przyjąć wydawanie opinii jako życiową pasję,
a to z lekka nie dla mnie i tego uniknąć chcę właśnie.
Obsmarować komuś dupę , jest łatwiej niż później zwrócić honor,
i spojrzeć prosto w oczy przy czym ze wstydu nie spłonąć.
Tak łatwo jest oceniać ludzi , podczas gdy sami popełniamy błędy,
robimy coś wbrew sobie , poniżając się by zyskać czyjeś względy.
Przez chęć przynależności do grupy , tak łatwo zgubić własne ego,
fajnie jest mieć przyjaciół fakt , ale nie kosztem zdania swego,
bo co to za przyjaciel skoro nie potrafi uszanować tego,
że też masz swoje poglądy , charakter i potrzebujesz szacunku od niego.
Wtedy nie jesteś jego przyjacielem i bardziej jak niewolnik,
cieszysz się z wszystkiego co powie twój mentor- przewodnik.
Przestań kurwa , bo to nawet nie jest już śmieszne,
kiedy gotów jesteś przyjąć potwarz z uśmiechem krzycząc: "Jeszcze"
I to wcale nie jest zajebiste , kiedy z "ziomeczkami" na osiedlu stoisz,
zaczepiasz kogoś i czujesz dumę ,że ten ktoś się Ciebie boi?
Raczej Cie ignoruje , bo po prostu jest ponad to , taka prawda
i tym samym Ci udowadnia jak nisko upadłeś , robiąc z siebie klauna.
Ale co tam? Ty i tak wiesz lepiej wszystko o wszystkich,
puszczasz plotę w obieg , dumny z siebie , rozpalasz w oczach iskry.
Ciekawym jest fakt , że kiedy trafisz na kogoś kto odwróci się i spuści Ci wpierdol
ziomki będą stać obok , patrząc w chodnik , udając ,że im wszystko jedno.
Śmieszy mnie to , i widzę to coraz częściej , że takich typów są setki,
chcą być czyimiś żołnierzami na wysyłki , bo uważają to za prestiż.
Dzieci wojny , traktują to priorytet , jak swoją życiową lekcję,
i gotowi klęczeć nisko jak  dziwka , w zamian za protekcję.
Nie wiem , nie reaguję , tylko czasem to rozkminiam  szukając w tym sensu,
i kiedy go nie znajduję , przecieram oczy , stwierdzając ,że tak dalej jest tu.
Druga sprawa , kiedy w życiu góruje najczystsza hipokryzja,
akurat w tej kwestii , sam się na tym łapie , chociaż wstyd się czasem przyznać.
Jedyne co mam na swoje usprawiedliwienie , to że ciągle z tym walczę,
i zanim powiem słowo krytyki , próbuję podejść do sytuacji z dystansem.
Wiem ,że czasem po prostu się nie da i słów wypowiedzianych nie zawrócę,
ale mimo ,że popełniam błędy to mam wrażenie , że wciąż się na nich uczę.
Ale tyle o mnie , wiem nie jestem święty , ale  to jest temat w treści szerszy , 
teraz chcę przelać trochę treści o tym co widzę , ocenić na zimo , ubrać to w wersy.
Hipokryzja , niestety , to coś co stało się w tych czasach na porządku dziennym,
opierdolić komuś dupę za coś co zrobił , godzinę później popełniając te same błędy.
Akcje typu : Słyszałeś co ta panna opierdala? Dziś jest  z tym , później z innym typem,
kiedy tak naprawdę same w klatkach  kręcą dupą  i atakują kluby co weekend...
Kuszą i zwodzą... uważają ,że to jest ich broń -seksapil , wydaje się to seksi
a później płacz i lament ,że typ był z Nią tylko po to ,żeby za friko popieprzyć.
Ale to ta panna jest dziwką , bo ma znowu nowego typa,
a może  prawda jest taka ,że poprzedni ją wykorzystał i wyszedł z tego przypał.
I co ,że próbuje odbudować zaufanie i ułożyć sobie jakoś wszystko od nowa?
Skoro te zawistne suki wiedzą swoje i  nie przestaną spekulować.
Czego nie wiedzą naprawdę , dopowiedzą tak umiejętnie i realnie,
że ktoś inny uwierzy , poda to dalej i zrujnuje opinię tej pannie.
Dziwi mnie to coraz bardziej , chociaż już przestało wkurwiać,
bo z "durniem" się nie dyskutuje... lepiej olać tego "durnia".
Wszystko zależy od psychiki i osobistego podejścia do sprawy,
bo z niewinnych akcji , typu: ten to , ta tamto, może wejść nam to w nawyk.
A wtedy przestajemy ,żyć własnym życiem , karmiąc się życiem innych,
i staje się to zamkniętą klatką pełną pomówień , ja próbuję znaleźć wytrych.
I odciąć się od tego chociaż w jakiejś możliwej, minimalnej części,
bo tego nie da się całkowicie z siebie wyrzucić a jedynie w jakimś stopniu zmniejszyć.
Chociaż to kusi i często ma nad nami przewagę , co daje się zobaczyć w skutkach,
zanim ocenisz , najpierw musisz poznać , czy to ułożona dziewczyna czy prostytutka,
czy typ w air maxach , menel na przystanku , czy też  chłopaki na murkach,
wczuj się w ich rolę , pomyśl jak się czują i czy sam byś się nie wkurwiał,
gdyby ktoś po jednym spojrzeniu na Ciebie , wydał swój werdykt i zbudował o Tobie zdanie,
i chociaż  nawet Cię nie zna tak naprawdę, komentuje do wszystkich wokół i wprowadza zamęt.
A ty dowiadujesz się od innych , że to nie jest fair co zrobiłeś ,że to ,że tamto,
a ty robisz wielkie oczy , słuchając w amoku czegoś , co kurwa nie jest prawdą.
Co nigdy nie miało miejsca , co miejsca mieć nie będzie bo to byłoby wbrew Tobie,
i zanim sam wydasz swój werdykt i zabierzesz komuś honor , wciśnij STOP i przypomnij sobie,
jak sam się czułeś , kiedy ktoś komu ufałeś albo ktoś kogo widziałeś przelotem kilka razy,
obsmarował Cię konkretne , nieświadom ,że to do Ciebie doszło , mijał Cię z uśmiechem na twarzy.
Bo to nie zależy od Ciebie , czy kogoś nienawidzisz , czy wciąż okazujesz serce,
to indywidualna sprawa czy honor i szczerość to tylko słowa, czy o wiele więcej.
Wiem ,że sam często wydaje opinie , często nie poprawne , często destrukcyjne,
i głupio mi z tym i teraz wiem ile to kosztuje i konsekwencje przyjmę.
Ale uwierz ,że staram się i nie wydaję już opinii zanim kogoś nie poznam ,
a jeśli czasem zboczę z drogi , staram znaleźć znów drogowskaz 
i ogarnąć się na momencie , żeby znowu nie żałować,
bo po co żyć nienawiścią? po co ją w sobie chować?
Bo tak naprawdę nie ważne , czy się upijasz co dnia ,wciągasz proszek czy palisz worek blantów,
czy nosisz dresy , rurki , sweter , bluzę z kapturem czy spodnie do kantu,
ważniejsze jest to ,żebym mógł się z Tobą dogadać i czuć ,że nie muszę niczego udawać,
móc brać coś bez spiny i bez spiny móc  coś oddawać.
Pożyczać Ci kwit albo samemu iść w kredo , bo hajs się nie zgadza,
mówić bez strachu w twarz kiedy coś wkurwia albo przeszkadza.
Bo co mi to da ,że opierdolę Ci plecy a później będę  udawać kumpla,
skoro to nic nie zmieni i dalej będę się wkurwiać,
że coś nie gra ,że znowu jakaś spina i nie potrzebne zgrzyty,
więc jeśli chcę coś o Tobie mówić to tylko wtedy kiedy jesteś przy tym.
Łatwe to nie jest , ale to jest o wiele lepsze , i to jest właśnie odwaga,
i mimo ,że czasem zamiast zbliżyć oddala i szkodzi zamiast pomagać.
To jednak prościej mi z tym , to taka szczerość na której chcę budować relacje,
i mimo ,że ludzie się przez to ode mnie odwracają i zauważam dziwne reakcje.
To nikt nie mówił ,że będzie lekko i to  jest ta trudna sztuka i sam się w niej gubię i zapętlam błędy,
ale lepiej próbować coś z tym robić , niż pluć ciągle ze złości i do krwi zagryzać zęby.
Stawiam temu opór i mam świadomość ,że może mnie ten ogień strawić i pogrzebać wśród zgliszczy
kiedy wszyscy się ode mnie odwrócą i jedynym ich zamiarem będzie to by mnie zniszczyć.
I za okazane serce , odpłacą mi przeciwieństwem i moje dobre chęci  uznają jako mój obowiązek,
to ciągle staram się zrozumieć i stale się uczę życia wyciągając wnioski z błędów , nigdy z książek.
Mimo wszystko nadal widzę w tej nauce jakiś cel , dążę ku niemu powoli i myślę ,że chyba to dobrze,
ale nic nie ma za darmo  a same chęci nie wystarczą   i  wciąż pamiętam ,że muszę jeszcze do tego celu dotrzeć.
 
To tyle....

piątek, 14 czerwca 2013

Myśli zlepek.


Nie chcę Cie uczyć życia dopóki wiem ,że sam nie opanowałem tej sztuki,
sam łatam coraz to nowe w nim dziury i zapełniam rozpaczliwie kolejne luki.
Nie żyje ponad wszystko , tylko staram się dla wszystkich ponad to,
a jedyne co w zamian dostaje  to , to , że ładuję się kolejny raz w konkretne bagno.
Wierze w to co już dawno powinienem olać i krzyknąć stanowcze " jebać"
chociaż sam dobrze wiem bo znam siebie , że tak po prostu się nie da.
Bo mam sumienie ,w chuj naiwności i do tego to przeświadczenie,
że sam dostałbym kolejną szansę , nawet jeśli na bank nic nie zmienię.
Każdego dnia , nie wiem czy ty też tak masz , że stoję przed lustrem przemywam twarz
i patrzę w odbicie , znów  pytam sam siebie:" Ile tak można? i co z tego masz?"
To ,że zabijam na chwilę rzeczywistość, staram się zapomnieć bo znów coś nie wyszło,
uwierz mi szczerze , ja sam już nie wierzę ,że poukładam w końcu to wszystko.
Raz czuję moc , raz przygnębienie , czy dzień czy noc
czy oddycham  spokojnie znów, czy to ostatnie w tym życiu tchnienie , ja sam już nie wiem.
Chciałbym planować , ale nie umiem.. i po co  mi te plany? to nie możliwe jest dzisiaj bo, nie zasklepiły się stare rany
i to nie przez pracę , rodzinę czy szkołę ,dopadają mnie wciąż te dziwne stany.
Znów chcę się odciąć i pozwolić by to swobodnie wszystko w pizdu  poszło,
od jutra coś zmienię , poczułem nowe tchnienie , powtarzam to sobie non stop.
Chcę przystopować , przestać rujnować i znowu zacząć budować od nowa,
moje ego - mój własny wróg ,a z nim w komitywie jest moja głowa,
która wyrzuca mi swoje racje  i podpowiada bez przerwy że powinienem jednak spróbować.
Jeśli spróbuję odbiję  się od dna , udowodnię sobie ,że jednak można,
a jeśli upadnę to uwierz mi szczerze , możesz mnie wtedy naprawdę nie poznać.
Czuję się czasem zupełnie  dokładnie , jak w tej piosence Evanescence-Going Under,
tylko ,że oni śpiewają smutną balladę a ja naprawdę znalazłem się na dnie.
Pomóż mi powstać ,ja błagam nie proszę , żebym mógł w końcu życiu sprostać,
i przyrzeczenie na ustach niosę , pewien swych zasad jak Cosa Nostra.
Czułość , szacunek , chęć bycia lepszym , chcę dać Ci to wszystko i nie chcę nic spieprzyć,
daj mi swą rękę i mnie poprowadź  tak jak ja prowadzę walkę ze sobą , pisząc teraz te wersy.
Czas miał ból naprawić , jak ogień strawić , a działa tylko na mą niekorzyść
bo każdy wybór jest bez  sensu jak interes do którego musisz dołożyć.
W tej kwestii nie zawierzam się możliwym zyskom i nie liczę wydanej pengi, 
zapłacę każda cenę za bliskość ,by móc się odbić  chociaż na chwilę i siedzieć z Tobą na trawie i patrzeć w błękit.
Chciałbym znać lek  który mi da ten upragniony spokój , jeśli muszę  odsunę się w cień i stanę gdzieś pokornie z boku,
byleby móc postawić znów pewny krok , pośród miliona tych chwiejnych kroków.
Te kroki odciskają się w ziemi , podczas gdy ja zapatrzony w zenit ,
szukam Itaki by móc zacumować i swoja wady wyeliminować lub na zalety zamienić.
Niestety pozostawiam za sobą jeden widoczny  ślad tak jak gouda na wątrobie ,i mimo że nie chcę udzielać Ci rad,
to nie polecam żyć tak jak ja to robię , bo gdybyś podążał za mną i przez przypadek spadł,
nie umiałbym normalnie żyć ,że rujnując życie sobie , odbiłem się od dna bo miałem fart, tyle żę wyrządzając krzywdę Tobie.
Nie chcę domysłów , chcę prostych słów , mieć swoje zdanie pieprząc oklepany cytat czy  cudzysłów,
chcę znowu śnić i móc w swą rzeczywistość wdrożyć chociaż jeden z tych pięknych snów.
Mówię rzeczywistość ,a  już nie wiem co to kurwa znaczy , bo z własnej winy, lecz nie świadomie pozwoliłem się jej zatracić,
poznałem ludzi , film mi się urwał i jak bezmyślna istota połknąłem zarzucony haczyk.
Jedyne dziś co prawdą jest to to  ,że docenia się coś dopiero jak się to straci,
tylko ,że ja za swój błąd musiałem niesprawiedliwie zbyt wielką kwotę zapłacić.
Miało być pięknie , miał być progres , a jest okropnie i ciągle trwa regres,
i znów pytam , czemu trwasz przy mnie? no kurwa powiedz po co tu jesteś?
Zadaję to pytanie każdemu kto jest przy mnie , bo znowu wiem ,że mi pomożesz podczas gdy drugi swe oko przymknie,
ludzi pociąga piękno i życie beztroskie ,a nie sytuacje gdy ktoś łapie za brzytwę. Spokojnie , przywykłem.
W tym chorym pędzie czuję się czasem jakbym był zupełnie nikim, bo gram zbyt czysto , bo mam skrupuły i nie dbam o wyniki,
które tak wielką grają rolę , oni wciąż biegną w szale przed siebie jakby wyjebało im bezpieczniki.
Niestety nie mają żadnej bariery , biegną po bruku pełnym trupów ludzi zawadzających na drodze do kariery,
wściekłość w oczach ,piana na ustach jakby ktoś podał im garść psychotropów albo alkoholem kazał zapić steryd.
Ja nie chcę biec w tym tłumie , bo jednak mimo wszystko wiem czego chcę i sprecyzować to umiem,
a chcę mieć ciebie blisko siebie na co dzień , w stu procentach obecną  sercem i rozumem
i nawet gdyby na ciemnym morzu burza zgrzytów nas zastała , pokierujmy tym tak ,żeby znów nie rozbić się na skałach
pisałem wcześniej o planie i  nadal nie wiem co mam w planach , ale jesteś mi potrzebna jak w depresji Xanax.
Próbowałem z tym walczyć wciąż próbując to wyleczyć , ale zamiast tego udało mi się tylko to doszczętnie zniweczyć,
teraz  czuję się jak małe bezradne dziecko , które zwiesza głowę , opuszcza dłonie i bezustannie beczy.
Nie użalam się nad sobą ,chyba że to tak odbierasz,moje życie jak okręt na pełnym morzu podczas gdy nikogo nie ma przy sterach,
wciąż szukam kursu , ustalam współrzędne , zawodzi kartograf i podejmuje decyzje błędne nie raz,
więc dryfuję na fali , opuszczam żagle , poddaję się i wyrzucam wiosła , i znowu bez silnie przyjmuję  to co mi los da.
Wiesz? łatwiej było by mi z Tobą pokonać te fale , i nawet gdybym zbłądził ponownie nie przejął bym się tym wcale,
bo miałbym dla Ciebie całą wieczność , poznałbym Ciebie całą i zbadał Cię z każdym calem.
Twoja psychika nie miała by przede mną żadnych tajemnic , i przynajmniej na pełnym morzu nie rozbilibyśmy się na skale.
A gdyby przypadkiem ,udałoby nam się znaleźć ląd stały ,po zacumowaniu zniszczył bym statek by nie czuć obawy tej,
że kiedyś odejdziesz stąd ,więc nakręciłbym film z miliona pojedynczych klatek , w każdej zawarty obraz twarzy twej
by móc Cię oglądać i mieć zawsze przy Tobie , byś była dla mnie jak Wilson dla Chucka z Cast Away.
Ale tak nie jest i pogodziłem się z tą myślą , że los znowu dał mi co chciał a morze dawno wyschło,
więc szukam ukojenia błądząc bo życia peryferiach , bosą stopą po ostrych kamieniach.
Czekając na cud , chociaż i tak w tej kwestii się nic nie zmienia , siadam po ciężkim dniu w fotelu i szukam wytchnienia.
I znowu zawijam te problemy w przezroczystą bibułkę , ślinie klej językiem ,odpalam ją beznamiętnie
i znów rozrywa mnie od środka moje ego z duszą na spółkę , to mi pomaga na chwilę , przez chwilę jest pięknie.
Ale mimo ,że moje myśli wypacza to rujnuje też  mój spokój i poukładane  szufladki do góry dnem wywraca.
Kiedyś jak Chylińska powiem sobie dość , wykrzyczę to z siebie , by nigdy już do tego nie wracać.
Czuję ,że mój świat jest bardziej popierdolony niż Alicji z Krainy czarów , która bo grubym melanżu znowu ma kaca.
Życie to pudełko czekoladek jak mawiał idol z dzieciństwa Forest, niestety nie lubię czekoladek,
nienawidzę niespodzianek , ale jak on chciałbym pokonać słabości i z dumą krzyknąć: "W końcu dałem radę".
Nie wiem skąd się wziął każdy wers poprzedni , jeśli przeczytasz i zwątpisz we mnie , proszę wybacz,
ale tkwiło we mnie , tłamsiło mnie , przepełniła się czara i w końcu musiałem wszystko z niej wylać.