Wyobrażam sobie ,że rozkładam ręce i unoszę się w powietrzu
i wszystko bezsensowne , nabiera dozę sensu.
Odrywam stopy od ziemi , lekko zahaczam krawężnik butem
odlatuję stąd a wraz ze mną wszelki smutek.
Kołyszę się na wietrze , oddaje się jego sile
chyba mam de ja vu , bo o tym ostatnio śniłem.
Chciałem odlecieć stąd i móc nie wrócić więcej,
marzyłem by mieć skrzydła w miejscu gdzie na codzień mam ręce.
Teraz szybciej pulsują płuca i pracuje serce,
i nawet jeśli to sen to obudzić się nie chcę.
Nigdy nie przypuszczałem ,że aż tak mnie to zachwyci
kiedy lecę nad waszymi głowami a wy stoicie jak wryci,
a ja czuję słodycz w ustach a nie smak goryczy
i smieję się głośno podczas gdy co drugi z was krzyczy.
Macham do was ręką , do niektórych środkowym palcem,
bo na to zasługują i tyle to jest dla mnie warte,
znajomość z nimi i ich sztuczny świat,
pełen pseudo zasad ,wielkich słów , świat pozbawiony wad.
Śmieje się szczerze , prawie że z was szydzę,
bo nie zobaczycie tego nigdy co ja teraz widzę.
Łatwo jest odbić się z ziemi i polecieć ponad horyzont,
wsiąść do samolot z bagażem ,pełnym potreflem i wizą.
Uciec zdala od podatków , gdzieś gdzie nie dorwie Cię fiskus
Ale ja nie o tym mówię , chodzi mi o lot w stan umysłu.
Spadam beczką w dół , robię korkociąg wśród retrospekcji,
przesuwam slajdy ,życia fragmenty i używam ich do projekcji
To mój życia film , szybuję pośród niego beztrosko
i dziękuje ,że razem z rodzicami mnie wychowałaś kochana Polsko.
Poznałem dobrze co to absurd i wiem jak sobie z nim radzić,
zrozumiałem ,że media swój bełkot mogą sobie w dupę wsadzić.
I chyba dlatego wiem co w życiu jest białe a co czarne,
i mimo ,że coraz rzadziej wierzę w ludzi a coraz częściej w karmę.
Ale ludzie jak karma , mają to do siebie ,że lubią wracać
a ja szybując teraz staram się dystans skracać.
Dystans pomiędzy tym co jest a co mi się wydaje,
tak jak na przykład według mnie Polska już nie jest Niepodległym krajem.
Staram się ich zrozumieć , i chyba coraz częściej rozumiem,
chociaż zbyt często przyznać do tego się nie umiem.
Łatwiej czasami być poza tym wszystkim i zostać indywidualistą,
niż opaść znowu na ziemię i dać się wciągnąć w to wszystko...
i znowu się wkurwić i znowu nisko upaść nisko
i kolejny raz mieć wrażenie ,że coś nie wyszło.
Więc szybuję i cieszę się chwilą ,
z dystansem...jakby tej chwili nigdy nie było.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz