czwartek, 18 kwietnia 2013

Nie spełnisz marzeń na ławce...pamiętaj



Nie wierzę w to ,że czegoś nie można lub nie da się osiągnąć,
jeśli coś nie jest zakazane , warto dążyć do tego nawet pod prąd.
A zresztą kto dziś tak naprawdę przestrzega zakazów,
nie znam człowieka , który nie złamałby ich ani razu.
A skoro tak jest , to chcę tworzyć spójną całość z nieba błękitem,
i udowodnić samemu sobie i całemu światu ,że nie dam ograniczyć się limitem,
który inni dotychczas nazywali całkowitym spełnieniem albo najwyższym szczytem,
i nawet jeśli zechcę to na palec będę nawijać chmury powstałe tuż przed świtem.
Uniosę się delikatnie odrywając palce od ziemi , sterując wyłącznie stopami
polecę gdziekolwiek byleby  być wysoko nad  ludźmi i ich stereotypami.
Chcę chociaż raz poczuć to co Ci nieszczęśnicy wszyscy,
którzy patrzą na mnie z góry i choć przez chwilę być bliskim,
temu co oni czują demonstrując swoją pozorną wyższość,
chcę tego tylko po to aby ją zniszczyć a razem z Nią to wszystko,
co zabija w nas uczucia i sprawia innym ludziom przykrość.
Musimy się nauczyć pokornie przepraszać i w czas doceniać czyjąś bliskość,
oddać się słusznej sprawie i nie dać zaślepić głupotom i obiecywanym zyskom.
Odbić się pewnie od dna i swobodnie dryfować na powierzchni,
bez żadnych nie potrzebnych zmartwień , problemów i czyichś pretensji.
Starać się wymarzony sen uczynić życiem a nie na odwrót,
są sprawy od których się nie ucieknie , nie ma magicznego przycisku :"powrót".
Musimy stawić stanowczy opór  temu co nas tak zawzięcie gnębi,
przestać oceniać powierzchowność ludzi i zajrzeć do ich wnętrza głębi.
Umieć kochać i doceniać mimo wszystko ,ale też pochwalić za coś,
robić to  bezinteresownie i nie czekać że może jeszcze nam za to zapłacą.
Przyjmować każdy dzień jak kolejną otrzymaną od losu szansę,
a to co nas przygnębia i zgniata , zacząć traktować z dystansem.
Bo z dystansu szerszym staje się widziany dotychczas obraz,
i dopiero  nie widziane wcześniej rzeczy ,sens i przekaz  ujrzeć można.
Bo widząc całość tego obrazu poznajemy ukrytą wcześniej prawdy całość,
wznieśmy się teraz w powietrze , bo okazuje się ,że ziemia  to dla nas ciągle za mało,
i zróbmy to ze spokojnym sumieniem , bo dla nas już nic tu nie  pozostało,
wszystkie dni są tu szare , bo życie bez litości wszystkie kolory  wyprało.
Spełnienie marzeń osiągniemy tylko oczyszczając umysł i porzucając troski wszelkie,
i mało istotne plany  ,by  zamiast nich  zrealizować  te wszystkie plany wielkie.
Które zabierają nam sen i rozpraszają uwagę, bo celem jest ich realizacja z precyzją chirurga
i nawet jeśli , ten plan nie wypali świat nie kończy się dzisiaj , przestań się wkurwiać .
Gdyby ludzie zdawali sobie sprawę ile razy dziennie marnują swoje szanse , gdyby tylko to wiedzieli
z rozpaczy trzy czwarte globu siedziałoby w domu wariatów razem  w jednej celi ,
człowiek to jednak nie zwierze,nie zamkniesz go od tak w klatce , chociaż czasem się zastanawiam
co czyni z nas zwierzęta i co to zezwierzęcenie w naszych umysłach sprawia?
Brak harmonii i porozumienia z innymi ludzi i ze sobą samym ?
Bo co drugi życzliwy patrząc Ci w oczy najchętniej by Cię zabił.
Nie dla pożywienia , nie dla zysku , czasem ot tak po prostu,
bo gdy obudził się rano doszedł do takiego wniosku.
Dlatego nie chcę dalej tutaj zostać  , nie mogąc patrzeć na biedę i strach zamykam oczy,
nie wierzysz? to podziel tutaj zarobki przez członków rodziny i oblicz ich zadowolenia iloczyn.
Ludzie już nie wiedzą jak żyć , już nawet nie potrafią marzyć,
bo marzyli  gorliwie o  bogactwie , i przez tą gorliwość musieli się sparzyć.
Nic tu nie jest takie jakie nam wpajano przez pikiety na ulicach i rozkrzyczane megafony ogłaszano,
a ja chcę jeszcze móc marzyć i dlatego się pakuję i wyjeżdżam jutro rano.

Wychodzę na powietrze , czuję delikatny jego powiew na mym karku
czuję jak się unoszę jakby skrzydła wyrosły mi z barków.
I wznoszę   się ku górze , ostatni raz spojrzę  mignięciem powieki za siebie,
aby ten obraz pozostawionej ziemi ,móc ulepszyć w niebie.

Teraz czas na ciszę, zatrzymajmy w gardle słowa , bo one są tu zbyteczne,
bo tutaj  nawet stawiając stopę nad krawędzią czuję się bezpiecznie.
Bo mam dziwną pewność ,że nic mi się nie stanie i w tą przepaść nie spadnę,
a nawet jeśli to się zdarzy,  to wiem ,że będziesz tam czekać na mnie,
tylko po to , żeby podać mi rękę i pomóc odbić się od jej dna,
i zacząć od nowa realizować ten precyzyjnie ułożony plan,
jakim jest spełnienie marzeń o poprawie jakości życia i trafnym określeniu ważności priorytetów
Chcę odrzucić złudzenia i nauczyć się konstruować życie z samych konkretów.
Bo niestety każde zawahanie niszczy sumiennie i bezlitośnie  tej świątyni fundament,
wprowadza chaos , sieje popłoch , stara się pogrzebać marzenia i wywołuje zamęt.
Ja wyobraźnią potrafię przemierzyć całą galaktykę i namieszać ot tak w drodze mlecznej,
marzenia trzymać spokojnie w ryzach , lub odbezpieczyć je jak granat ,wyjmując zawleczkę
i wyrzucając je wysoko w powietrze , nie bojąc się huku i nawet nie zatykając uszu
bo wiem ,że  dam radę i się nie ugnę , jak te kartki pod naporem tuszu.
Idę w twoją stronę i zbliżając się do Ciebie pokazuję Ci jaki jesteś mały,
bo opuszczasz ręce i pozwalasz bez najmniejszego oporu swoje marzenia zabić.
Ja sam niewiele jeszcze mogę ,ale chcę nauczyć się konstruować  na trwałej skale,
i kończyć co zacząłem , w przeciwnym wypadku nie zaczynać tego wcale.
Mieć szacunek i cierpliwość do tej konstrukcji tak bardzo złożonej,
a wszystko co jest  moim planom wbrew niech w ogniu na proch spłonie,
ja nie czekam , zakasałem już rękawy , pobudziłem umysł , zacisnąłem skronie,
zaczynam od podstaw biorąc ponumerowane elementy tej konstrukcji w dłonie,
wierzę ,że wiatr jak Teksasu tej budowli nie  zniszczy , ziemia jak  terenów Sumatry nie pochłonie,
ogień nie strawi jej jak Wezuwiusz  Pompeje i ,że w wodzie jak Nowy Orlean  nagle nie utonie.
Inaczej będę musiał znowu zacząć budować od podstaw,
ale sam już nie wiem czy drugi raz zadaniu bym sprostał.
Bo motywacja do działania przychodzi bardzo rzadko i często tylko na chwilę
pozwala zrobić nie wiele znaczący krok w przodu lub pokonać całą milę.
Marzenia też są motywacją , uderzają w nas jak w drzewo piorun  i często jest to przykre,
bo albo rozpali nas jak to drzewo albo po sekundzie ot tak po prostu zniknie.
Nie poddawaj się , gdy tak się stanie i nie mów ,że to normalne , że już przywykłeś
tylko weź się w garść , uruchom wyobraźnie , zacznij marzyć i rozpal w sobie tej  motywacji iskrę,
by pokonać wszelkie bariery i zacząć budować tak jak zdania budowane są przez pojedyncze słowa
tylko nie mów mi ,że to nie ma sensu , jeśli nawet nie masz zamiaru spróbować.
Pamiętaj ,że  nie ma bardziej złożonej konstrukcji niż  ludzka głowa ,
daje ona schronienie dla mózgu , aby ten mógł spokojnie funkcjonować
i  każdego dnia mógł wskrzeszać wiarę w świat i gdy ta wiara upadnie  sumiennie budować ja od nowa.
A kiedy już twoja budowla będzie stabilna , znaczyć to będzie że jest gotowa,
i nic nie będzie w stanie jej zburzyć , nikomu już nie uda się jej nikomu zrujnować.
Nic nie  zabije twoich planów i marzeń  ,a twój mózg-strażnik nie da się zwieść jak przez Kaina Abel,
będzie on miejscem harmonii jak Ying i Yang , a nie miejscem kłótni i waśni jak wieża Babel.
Więc jeśli rozumiesz co chcę Ci przekazać pisząc tak o tym zawile i wytrwale,
jeśli żyjesz w harmonii z sercem , duchem i rozumem , nie ma dla Ciebie granic wcale.
Możesz stąd odlecieć budując własne wizje na przyszłość , pokierować kolejnym ruchem
a kto nie ma chociaż odrobiny motywacji do działania i nie potrafi już marzyć ten jest ubogi duchem.
I niech w końcu  przestanie się łudzić , że ktoś przyjdzie , wyręczy go  i coś za niego zmieni,
bo człowiek bez planu i ambicji jest wart tyle co chęć dotknięcia nieba dłonią ,stojąc nogami po pas w ziemi.

wtorek, 9 kwietnia 2013

I jakbyś się nie wkurwił , jesteśmy tylko ludźmi.



Wyobrażam sobie ,że rozkładam ręce i unoszę się w powietrzu
i wszystko bezsensowne , nabiera dozę sensu.
Odrywam stopy od ziemi , lekko zahaczam krawężnik butem
odlatuję stąd a wraz ze mną wszelki smutek.
Kołyszę się na wietrze , oddaje się jego sile
chyba mam de ja vu , bo o tym ostatnio śniłem.
Chciałem odlecieć stąd i móc nie wrócić więcej,
marzyłem by mieć skrzydła w miejscu gdzie na codzień mam ręce.
Teraz szybciej pulsują płuca i pracuje serce,
i nawet jeśli to sen to obudzić się nie chcę.
Nigdy nie przypuszczałem ,że aż tak mnie to zachwyci
kiedy lecę nad waszymi głowami a wy stoicie jak wryci,
a ja czuję słodycz w ustach a nie smak goryczy
i smieję się głośno podczas gdy co drugi z was krzyczy.
Macham do was ręką , do niektórych środkowym palcem,
bo na to zasługują i tyle to jest dla mnie warte,
znajomość z nimi i ich sztuczny świat,
pełen pseudo zasad ,wielkich słów , świat pozbawiony wad.
Śmieje się szczerze , prawie że z was szydzę,
bo nie zobaczycie tego nigdy co ja teraz widzę.
Łatwo jest odbić się z ziemi i polecieć ponad horyzont,
wsiąść do samolot z bagażem ,pełnym potreflem i wizą.
Uciec zdala od podatków , gdzieś gdzie nie dorwie Cię fiskus
Ale ja nie o tym mówię , chodzi mi o lot w stan umysłu.
Spadam beczką w dół , robię korkociąg wśród retrospekcji,
przesuwam slajdy ,życia fragmenty i używam ich do projekcji
To mój życia film , szybuję pośród niego beztrosko
i dziękuje ,że razem z rodzicami mnie wychowałaś kochana Polsko.
Poznałem dobrze co to absurd i wiem jak sobie z nim radzić,
zrozumiałem ,że media swój bełkot mogą sobie w dupę wsadzić.
I chyba dlatego wiem co w życiu jest białe a co czarne,
i mimo ,że coraz rzadziej wierzę w ludzi a coraz częściej w karmę.
Ale ludzie jak karma , mają to do siebie ,że lubią wracać
a ja szybując teraz staram się  dystans skracać.
Dystans pomiędzy tym co jest a co mi się wydaje,
tak jak na przykład  według mnie Polska już nie jest Niepodległym krajem.
Staram się ich zrozumieć , i chyba coraz częściej rozumiem,
chociaż zbyt często przyznać do tego się nie umiem.
Łatwiej czasami być poza tym wszystkim i zostać indywidualistą,
niż opaść znowu na ziemię i dać się wciągnąć w to wszystko...
i znowu się wkurwić i znowu nisko upaść nisko
i kolejny raz mieć wrażenie ,że coś nie wyszło.
Więc szybuję i cieszę się chwilą ,
z dystansem...jakby tej chwili nigdy nie było.