środa, 7 listopada 2012

Ten dzień minie.


Wstaję wczesnym rankiem i patrzę na zegarek...
patrzę i ledwo widzę ,ale to już nie jest ranek.
Jest grubo po południu godzina siedemnasta,
szybka retrospekcja planów i myśli czarne mam jak asfalt.
Na szczęście nic konkretnego nie miałem dziś w planach,
na biurku stoi jeszcze nie dopita kawa.
Biorę jej łyk , o kurwa gorzka jaka,
ze ściany patrzy na mnie poszarpany plakat.
Bolą mnie płuca i serce a nerki nie spełniają swojej roli
kręci mi się w głowie , jakbym miał się zaraz wypierdolić.
Idę do łazienki i przemywam twarz wodą...Jezusie lodowata,
cały drgam na ciele jakbym miał jakiś atak.
Skacowany , skuty i do tego ledwo żywy,
jakby na to nie patrzeć piękne perspektywy.
Staram się coś zrobić , czymś się zająć
w końcu jest popołudnie... a mogłoby być rano.
Piszę do niej , czekając na odpowiedź...
chociaż rozmowa z Nią będzie gorsza niż spowiedź.
"Znowu to samo , ile tak można?"
bo aktorem jestem słabym i na pewno rozpozna,
ten stan w którym ostatnio widzi mnie dość często,
i znowu będę się tłumaczyć grubo i gęsto.
Nic no ... za błędy trzeba płacić,
ale też przez te błędy mogę za dużo stracić.
Włączam muzykę , rap , rap , rap ...boli mnie głowa,
tak ciężko teraz jest mi się przystosować.
Skaczę z utworu na utwór i wracam do tych samych z powrotem,
słucham od połowy i wyłączam potem.
Nic mi nie pasuje wszystko drażni i wkurwia,
chociaż nie pamiętam ,żeby film mi się wczoraj urwał.
Zresztą nie pamiętam nic z zeszłego tygodnia...
chociaż dużo nie piłem... świadoma agonia.
Może to monotonia a może po prostu taki okres,
jest czas na regres przyjdzie czas na progres.
Patrzę co u znajomych nie ruszając się z domu...
magia facebook-a czasem może pomóc.
Wiem więcej o ludziach których nie znam prawie w ogóle
niż o samym sobie i nie wiem jak się z tym czuję.
Nie chce mi się nic...nic mnie też nie chce,
chociaż przydałoby się mi wyjść na świeże powietrze.
Więc ubieram się i wychodzę i chyba tym skończę...
bo mam dziwne uczucie ,że wszystko mi się plącze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz